„Bezczynność jest wrogiem duszy” - napisał Św. Benedykt tworząc regułę nowego zakonu. Wiedział, że największym zagrożeniem dla braci będzie trwanie w bezczynności. Jednak nie dotyczy to wyłącznie zakonników - bezczynność jest zagrożeniem dla każdego człowieka.

Wakacje powoli zbliżają się do półmetka. Dla jednych jest to czas równie intensywny co rok szkolny lub akademicki – podejmują wakacyjną pracę czy inne aktywności. Dla innych jest to beztroski czas przepełniony swobodą i wolnością. Tak naprawdę każdy ma swój unikalny przepis na tegoroczne wakacje. Warto jednak zastanowić się, na ile tak naprawdę wykorzystujemy dany nam czas. Czy nasz odpoczynek nie przerodził się czasem w zwyczajną bezczynność lub prokrastynację?

bezczynnosckopia

 

Wspomniane we wstępie słowa pochodzą z reguły zakonnej stworzonej przez Świętego Benedykta z Nursji. Wiedział on, że największym wrogiem dla braci w zakonie będzie właśnie bezczynność. Z tego powodu wprowadził w zakonie ścisły podział dnia, by czas na odpoczynek przeplatał się z czasem na pracę oraz modlitwę i kontemplację. I dzisiaj możemy z tego faktu wiele wyciągnąć. Bo to właśnie przez bezczynność popadamy w lenistwo, a ono daje w naszym życiu pole do działania złu. Jest to o tyle ważne w kontekście wakacji, że bardzo często mylimy odpoczynek z lenistwem. 

Warto tutaj przywołać przykład biblijnego króla Dawida, a dokładniej jego grzech z Batszebą, żoną Uriasza Hetyty. Gdy Dawid postanowił dać sobie trochę luzu i odpocząć, podczas przechadzki dostrzegł w oddali kąpiącą się Batszebę. I to właśnie był początek jego grzechu. Przez pozwolenie sobie na bezczynność stracił czujność, a w rezultacie pozwolił wejść grzechowi do swojego życia. 

Podczas wakacyjnego odpoczynku często tracimy ustalony w ciągu roku cykl dnia. Mimo, że mamy pozornie więcej czasu, to jednak najczęściej dużo gorzej nim rozporządzamy. Na początku zawsze chcemy dać sobie dużo luzu. I nie ma w tym nic złego, do póki przez odpoczynek nie rozumiemy odcięcia się od całego świata, od jakichkolwiek obowiązków. Po krótkim czasie jest nam się dużo ciężej zabrać nawet za najprostsze rzeczy. I niestety bardzo często cierpi na tym nasza relacja z Bogiem. Rozbicie rytmu dnia może spowodować, że nie znajdziemy czasu na modlitwę czy spotkanie z Bogiem we Mszy Świętej. Osłabienie relacji z Panem, połączone z rozleniwieniem, daje ogromne pole do popisu Szatanowi. W końcu dobrze wiemy z własnych doświadczeń, że w relacji nie ma miejsca na wakacje. Nie możemy zerwać kontaktu z przyjacielem na miesiąc czy dwa, bo chcemy trochę odpocząć, a potem powrócić jakby nigdy nic się nie stało. Tak samo jest z relacji z Bogiem. By trwała, musimy non stop ją rozwijać i nie pozwolić sobie na przerwę od niej.

Warto to wszystko przemyśleć, zwłaszcza że do końca wakacji pozostało jeszcze sporo czasu. Nie chodzi oczywiście o to, byśmy całe dnie spędzali na klęczkach. Oprócz znalezienia konkretnego czasu na modlitwę taką jak różaniec czy rozważanie Słowa Bożego, warto zastanowić się w jaki sposób możemy dobrze wykorzystać resztę czasu w ciagu dnia, tak by mieć jak najmniej „wolnego czasu”. Tym wypełniaczem może być tak naprawdę wszystko: sport, podróżowanie, zdobywanie nowej umiejętności. Coś co nas rozwija i sprawia nam radość, ale jednocześnie nie będzie dla nas jakimś przymusem. Wtedy i ten czas będzie w gruncie rzeczy odpoczynkiem, nawet dużo lepszym niż bezczynne leżenie. A wyrobienie dobrych nawyków podczas wakacji, może jeszcze bardziej zaowocować po ich zakończeniu.