Z życia Kościoła

W dniu dzisiejszy cały Kościół skupia się na adoracji Najświętszego Sakramentu, wystawionego do adoracji w tak zwanym Grobie Pańskim. Wielka Sobota jest czasem ciszy i żałoby po śmierci i pochowaniu Jezusa Chrystusa. W skupieniu, medytacji, ciszy i poście oczekujemy na zmartwychwstanie Syna Bożego. Tradycyjnie w ten dzień nie sprawuje się Eucharystii oraz sakramentów, z wyjątkiem sakramentu pokuty i namaszczenia chorych. Komunię można zanosić tylko umierającym jako Wiatyk.

Wielka Sobotafoto: jasnagora.com

W Polsce Wielka Sobota jest także dniem błogosławieństwa pokarmów na stół wielkanocny. Błogosławieństwa może dokonać lektor ustanowiony obrzędem, akolita, diakon lub kapłan. Tradycyjnie pokarmy przynosi się w koszyczku, w którym znajdują się: chleb, który symbolizuje Chrystusa jako Chleb żywy i pokarm na życie wieczne; jajka, które są symbolem nowego życia, a dzieląc się nimi z bliskimi, dzielimy się jednocześnie radością z tego, że Zmartwychwstały jest pośród nas; mięso, wędliny i inne pokarmy, które mają przypominać nam o Wieczerzy Paschalnej, jaką Jezus spożył ze swoimi uczniami. Błogosławi się także sól, która ma chronić nas od zepsucia.

Wielka Sobota kończy się po zapadnięciu zmroku. Odprawiana jest później Msza Wigilii Paschalnej, jednak należy ona już do obchodów Niedzieli Wielkanocnej. Przed rozpoczęciem Wiglii Paschalnej należy zakończyć adorację Najświętszego Sakramentu przy Grobie Pańskim.

Wieczorna lub nocna Wigilia Paschalna jest główną celebracją Triduum Paschalnego, a nawet główną celebracją w całym roku liturgicznym. Liturgia tego dnia jest niezywkle rozbudowana, piękna i pełna symboli. Przekazuje nam prawdę o Nowym Życiu, opowiada o największym cudzie i wydarzeniu nie tylko w historii chrześcijaństwa, ale też całego świata.

Początkowo, długo trwały spory dotyczące daty obchodzenia Wielkanocy. Zastanawiano się nad wybraniem jednej daty, wzorując sie na Kościołach w Azji, jednak wtedy święta wypadać mogłyby poza niedzielą. Sobór w Nicei ostatecznie ustanowił, że Wielkanoc chrześcijanie będą świętować w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, czyli między 22 III a 25 IV. Tak pozostało do dzisiaj. 

Sprawowanie Wigilii Paschalnej ma dalekie korzenie. Pierwsze wzmianki o celebracji tego wydarzenia można znaleźć już od 150 roku (Epistula Apostolorum). Rozpoczynała się ona w nocy i była bardzo długą, wielogodzinną celebracją. Na początku rozpalano ognisko i czytano lekcje z Pisma Świętego, opowiadające o wyjściu z niewoli, chrzcie świętym i przymierzu z Bogiem. Poszczególne lekcje przeplatane były psalmami. Następnie biskup udzielał sakramentu chrztu i bierzmowania dorosłym katechumenom. Ci zaś po raz pierwszy w życiu przystępowali do Eucharystii. Od V w. liturgia Wigilii Paschalnej skracała się, a w XIII w. celebrowano ją w Wielką Sobotę rano, co było zupełnie sprzeczne z sensem tej celebracji. Dopiero papież Pius XII dekretem De sollemni vigilia restauranda z 9 lutego 1951 roku zreformował przebieg tej liturgii, ustalając czas jej rozpoczęcia po zmroku. W 1955 r. zreformowano obrzędy całego Wielkiego Tygodnia. Wtedy to Wigilia Paschalna nabrała właściwego, centralnego miejsca w liturgii i życiu chrześcijan. 

Współczesna liturgia Wigilii Paschalnej składa się z:

  • Liturgii Światła, 
  • Liturgii Słowa Bożego,
  • Liturgii Chrzcielnej,
  • Liturgii Eucharystycznej,
  • Procesji rezurekcyjnej.

Wigilia Paschalna powinna się rozpocząć po zmroku, a zakończyć przed świtem w Niedzielę Wielkanocą. Celebrację rozpoczyna sie przy zgaszonym świetle, co podkreśla wymowę Wigilii jako nocnego czuwania, a także symbolu światła Chrystusa Zmartwychwstałego, który ma oświelić nasze serca. W prezbiterium zaś stawia sie figurę Chrystusa Zmartwychwstałego, figurę ciała Jezusa w grobie zakrywa sie białym płótnem. Krzyż procesyjny zostaje przyozdobiony czerwoną stułą, a liturgię odprawia się w białych szatach liturgicznych.liturgia ogniafoto: gosc.wroclaw.pl

Pierwsza część liturgii Wigilii Paschalnej to Liturgia Światła. Rozpoczyna się ona po zmroku, na zewnatrz kościoła, gdzie rozpala się ognisko, z którego ogień się święci. Następnie przyozdabia się paschał granami, kreśli się na nim znak krzyża, cyfry bieżącego roku oraz greckie litery Α (Alfa) i Ω (Omega) - początek i koniec. Paschał odpala się od poświęconego ognia. Kapałn lub diakon wnosi procesyjnie paschał do kościoła, zatrzymując się na trzech stacjach. Procesja ta odbywa się w ciemności, a wierni odpalają od paschału świece, które przynieśli ze sobą na znak przyjęcia światła zbawienia, które przynosi Chrystus. Po trzeciej stacji zapalają się światła w kościele, a paschał zostaje umieszczony przy ołtarzu. Następuje bardzo podniosła i uroczysta chwila - kapłan lub diakon wykona hym Exsultet. Jest to uroczyste orędzie wielkanocne, którego początki sięgają IV w. Zawiera sie w nim cała symbolika paschału, Wigilii Paschalnej oraz tajemnicy zmartwychwstania.

Liturgia Słowa w ten dzień jest wyjątkowo obfita. Przewiduje sie bowiem do dziewięciu czytań: 7 ze Starego Testamentu i dwa z Nowego Testametnu - Epistołę i Ewangelię. Można zmniejszyć ilosc czytań, jednak nie wolno pominąć czytania z Księgi Wyjścia, Epistoły i Ewangelii. Po każdym czytaniu jest psalm, po kórym jest jeszcze modlitwa celebransa. 

W trackie Liturgii Słowa ponownie od Wielkiego Czwartku zaśpiewany zostanie hymn Gloria, w czasie którego biją wszystkie dzwony. Po hymnie do liturgii wracają już owe dzwonki, a w kościołach znów zabrzmi dzwięk organów.  Po odczytaniu epistoły po raz pierwszy od czasu Wielkiego Postu pojawi się aklamacja Alleluja. Po odczytaniu Ewangelii wierni wysłuchają homilii.

Po homilii kapłan wprowadza w kolejną część liturgii Wigilii Paschalnej - Liturgii Chrzcielnej. W czasie śpiewu Litanii do Wszystkich Świętych rusza procesja do chrzcielnicy. Tam natępuje poświęcenie wody w formie uroczystej prefacji. Kapłan zanurza przyniesiony w procesji paschał w wodzie, co podkreśla że przez chrzest zanurzamy się wraz z Jezusem do zmartwychwstania. W tym momencie, jeśli są katechumeni, przystępują oni do sakramentu chrztu. Jeśli nie ma żadnych dorosłych katechumenów przystepuje sie teraz do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, po odnowieniu kapłan kropi wiernych wodą święconą.paschalfoto: liturgiczny.pl

Liturgia Eucharystyczna Wigilii Paschalnej przebiega tak jak podczas Mszy świętej. Zaleca się zastosować wtedy I Modlitwę Eucharystyczną czyli Kanon Rzymski. Ciekawa jest prefacja liturgii Wigilii Paschalnej, która oddaje teologię nocy zmartwychwstania Chrystusa. W dzisiejszym dniu wieni mogą otrzymać Komunię św. pod dwiemia postaciami. 

Ostatnią częścią celbracji liturgii Wigilii Paschalnej jest procesja rezurekcyjna (łac. ressurectio - zmartwychwstanie). Jest ona uroczystym ogłoszeniem zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią i szatanem oraz osobistym, a zarazem wspólnotowym świadectwem wiary. 

Procesję rezurekcyjną można dziś opuścić i może ona odbyć się rano. Wówczas Wigilia Paschalna kończy się rozesłaniem, tak jak podczas Mszy św., z dodaną na końcu aklamacja Alleluja. 

Ranna procesja rezurekcyjna powinna odbyć się przed pierwszą Mszą. Wtedy w czasie tej Mszy opuszcza się śpiewa na wejście, pozdrowienie, akt pokuty i Kyrie

Jeśli procesja odbywa się po Wigilii Paschalnej, opuszcza się pozdrowienie, błogosławieństwo oraz rozesłanie. Kapłani i służba liturgiczna udają się do Grobu Pańskiego, gdzie wystawia sie Najświętszy Sakrament i okadza go. Wyrusza procesja, na której czele idzie krzyż z czerwoną stułą oraz figura Chrystusa Zmartwychwstałego. W czasie procesji śpiewa się pieśni wielkanocne oraz dzwonią wszystkie dzwonki i biją dzwony. 

Po powrocie do kościoła celebrans wystawia monstrancję na ołtarzu, okadza ją, a następnie błogosławi lud. Po schowaniu do tabernakulum można wykonać dziękczynne Te Deum lub antyfonę Raduj się nieba Królowo czy Wesel się Królowo miła.

Liturgia Wigilii Paschalnej jest wyjątkowym dniem, na którym celebruje się najważniejsze wydarzenie w dziejach świata. Jezus Chrystus pokonał śmierć, piekło i szatana. Całe to donośne wydarzenie oddaje tak bardzo bogata w symbole i trudna liturgia. Dlatego bardzo ważną rolę podczas całego Triduum Paschalnego pełni liturgiczna służba ołtarza, a szczególnie ceremoniarze, którzy powinni czuwać nad przebiegiem liturgii całego Triduum Paschalnego oraz dbać o wszystko co ważne podczas celebracji tych trzech świętych dni.

alfa omega

 

źródło: ministranci.archidiecezja.katowice.pl

MG


Dzień Wielkiego Piątku ma dwojaką naturę – z jednej strony, to dzień smutku i żałoby, gdyż na drzewie krzyża, umarł Syn Boży. Z drugiej – to dzień radości i zwycięstwa, ponieważ na tym samym drzewie dokonało się zbawienie narodu ludzkiego. Dlatego również, krzyż Chrystusa otaczany jest szczególną czcią w ten dzień.

franciszek ukazanie krzyzaLiturgia Wielkiego Piątku jest szczególna. Nie sprawuje się w ten dzień Mszy Świętej. Sprawuje się za to Liturgię Godzin, oraz Liturgię Męki Pańskiej. W ramach Liturgii Godzin, w wielu parafiach sprawuje się wspólnie z wiernymi oficjum – zwaną czasem „Ciemną Jutrznią”. To Godzina Czytań, połączona z Jutrznią. Swą nazwę zawdzięcza temu, że dawniej odprawiano ją przed wschodem słońca. Na ołtarzu stawiano trójkątny świecznik z 15 świecami, zapalano je i 6 świec ołtarzowych. Po każdym psalmie i kantyku gaszono jedną ze świec. Na końcu pozostawała tylko jedna świeca – tzw. świeca Chrystusowa. Stopniowe wygaszanie świec ma symbolizować opuszczanie Chrystusa przez uczniów.

prostracja benedyktPrzez cały dzień aż do Liturgii Męki Pańskiej trwa adoracja Najświętszego Sakramentu i rozważanie tajemnic dnia w kaplicy przechowania, Ciemnicy. Liturgia Męki Pańskiej rozpoczyna się bardzo szczególnie. Kapłan, ubrany w szaty barwy czerwonej, pada na ziemię i leży krzyżem, czyli przyjmuje postawę prostracji. Symbolizuje ona szczególne uniżenie się wobec Boga. Wszyscy zgromadzeni trwają w postawie klęczącej i milczeniu. Po tym, w Liturgii Słowa, odczytywane są fragmenty Pisma Świętego – prorok Izajasz zapowiada mękę i śmierć Jezusa, a w Liście do Hebrajczyków usłyszymy, że Chrystus stał się sprawcą zbawienia dla wszystkich, którzy Go słuchają. Szczytem Liturgii Słowa jest odczytanie Męki Pańskiej według św. Jana. W czasie Liturgii Męki Pańskiej odmawia się również szczególną modlitwę powszechną, która ma 10 wezwań. Po modlitwie, następuje uroczyste ukazanie znaku zbawienia – Krzyża. Ze śpiewem „Oto Drzewo Krzyża”, trzykrotnie oddajemy pokłon. Wszyscy wierni adorują Krzyż. Kapłan do ucałowania krzyża, może zdjąć ornat i buty, biskup zdejmuje również insygnia władzy biskupiej. Od momentu odsłonięcia krzyża aż do Wigilii Paschalnej, przed krzyżem należy przyklękać.odsloniecie krzyza benedykt

W Komunii Świętej wierni otrzymują Ciało Pańskie zakonsekrowane podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej. Liturgii Męki Pańskiej przewodniczy tylko jeden kapłan, nie ma koncelebry. Pozostali księża obecni na Liturgii przyjmują Najświętszy Sakrament tak, jak wszyscy wierni, nie mogą udzielić sobie Komunii sami.

Po Komunii Świętej, następuje przeniesienie Ciała Pańskiego do grobu, co jest tradycją typowo polską. Nie znajdziemy czegoś takiego w Rzymie. W Grobie Pańskim wystawia się Najświętszy Sakrament w monstrancji, okryty welonem. Wierni będą Go adorować aż do Wigilii Paschalnej.

Warto w dniu Wielkiego Piątku pamiętać o nabożeństwie ku czci Męki Pańskiej – Drodze Krzyżowej. Za udział w niej, można uzyskać odpust zupełny. Odpust zupełny otrzymać może również ten, kto pobożnie uczestniczył będzie w adoracji Krzyża podczas Liturgii Męki Pańskiej lub nawiedzi Najświętszy Sakrament na co najmniej pół godziny w celu adoracji.

źródła: Kalendarz Liturgiczny Diecezji Tarnowskiej, Radio Maryja, Radio Watykańskie 

ACh

 

Dzisiejszy czwartek rozpoczyna obchody Triduum Paschalnego. Od czwartku do Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego Kościół obchodzi pamiątkę najważniejszych wydarzeń w swojej historii - ustanowienia Eucharystii, męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Święta Wielkanocy nawiązują do żydowskiej Paschy. Obchodzona jest ona na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewolii egipskiej. Słowo Pascha, w języku jidysz Pajsoch, oznacza przejście. Odnosi się to do przejścia Chrystusa ze śmierci do życia, które dokonało się poczas zmartwychwstania. 

Wielki Czwartek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Triduum Paschalne jest częścią Wielkiego Tygodnia, w którym Kościół wspomina ostatnie dni Chrystusa i przygotowuje się do największej uroczystości - Zmartwychwstania. Pierwsze wzmianki o celebracji Wielkiego Tygodnia pochodzą już z IV w. Do roku 1929 czas ten określano jako Triduum Sacrum. Obecnie używana nazwa pojawiła się w roku 1924. 

Wielki Czwartek to dzień ustanowienia dwóch sakramentów: Kapłaństwa i Euchartystii. Wspominamy wtedy Ostatnią Wieczerzę, którą Jezus wraz ze swoimi uczniami spożył w ostatnią noc przed męką. Doskonale opisuja to słowa pieśni "Sław, języku": "W noc ostatnią przy wieczerzy z tymi, których braćmi zwał, pełniąc wszystko jak należy, czego przepis prawny chciał. Sam dwunastu się powierzył i za pokarm z rąk swych dał". 

W ten dzień we wszystkich kościołach katedralnych odprawia się uroczystą Mszę Krzyżma. Sprawowana jest w godzinach porannych przez biskupa diecezjalnego i prezbiterów. Podczas tej Mszy św. poświęca sie nowe oleje, przeznaczone do namaszczeń: podczas chrztu, bierzmowania, sakramentu kapłaństwa czy namaszczenia chorych. W trakcie Mszy odbywa się też odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Msza Krzyżma nie należy bezpośrednio do obchodów Triduum Paschalnego. olejeFoto: liturgiczny.pl

W czasie liturgii, po homilii, następuje odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Następnie miejsce ma obrzęd święcenia olejów. Święci się trzy ich rodzaje: krzyżmo (oleum chrisum), olej chorych (oleum infirmorum) oraz olej katechumenów (oleum catechumenorum). Dopusza się także osobne święcenie olejów; oleju chorych po modlitwie eucharystycznej, a krzyżma i oleju katechumenów po Komunii. Liturgia Mszy Krzyżma ukazuje jedność Kościoła w diecezji.

We wszystkich innych kościołach można odprawiać we Wielki Czwartek tylko jedną Mszę - Mszę Wieczerzy Pańskiej. Jest ona początkiem Triduum Paschalnego. Właśnie w czasie celebracji ten Mszy przeżywamy to co wydarzyło się w święto Paschy. Chrystus dał nam Siebie jako Pokarm na życie wieczne, jako Najwyższy i Wiekuisty Kapłan dokonał pierwszego przeistoczenia. Wielki Czwartek jest też świętem wszystkich kapłanów. Podczas paschy spożywanej z Apostołami Jezus nakazal czynić im to na pamiątkę. Stąd właśnie w liturgii Mszy Krzyżma pojawia się obrzęd odnowienia przyrzeczeń kapłańskich.

Podczas liturgii Mszy Wieczerzy Pańskiej, w trakcie hymnu Gloria, biją wszystkie dzwony i dzwonki. Po zakończeniu wszystkie milkną i dzwonią ponownie dopiero na hymnie Gloria śpiewanym podczas liturgii Wielkiej Soboty. Przez ten czas dzwonki zastąpione zostają drewnianymi kołatkami (łac. crepitacula lub tabulae). Symbol ten ma wymowny charakter - tryiumfalny i doniosły ton dzwonów jest przykryty płaszczem żałoby i smutku nad losem Jezusa Chrystusa.

mandatumFoto: liturgia.plW tym dniu po homilii ma miejsce specjalny obrzęd mandatum, który jednak jest stosowany tylko w niektórych kościołach. Polega on na obmyciu nóg 12 mężczyznom. Odwołuje się to do wydarzenia, w którym Jezus obmył nogi apostołom, dając przykład wiernej służby i miłości. Nazwa mandatum pochodzi od pierwszego słowa pieśni śpiewanej w trakcie tego obrzędu pt. "Mandatum novum (Przykazanie nowe daję wam)".

Umywanie nóg jako czynność liturgiczną wprowadzono ok. 649 roku. Do roku 1955 mandatum mogli wykonywać jedynie biskupi i opaci. 

Po Komunii św. następuje uroczysta procesja, podczas której Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony z tabernakulum do ołtarza wystawienia, potocznie zwanego ciemnicą. Symobolizuje ono miejsce uwięzienie Chrystusa, w którym czekał On na wyrok. Podczas procesji śpiewa się hymn "Sław, języku tajemnicę" i używa się kołatek. 

Jako że od Mszy Wieczerzy Pańskiej aż do Wigilii Paschalnej nie odprawia się Mszy św. (ale odprawia się liturgię) ołtarz pozostaje odkryty. Diakoni lub akolici zdejmują z ołtarza obrusy (łac. denudatio altaris). Symbolizuje to również obnażenie Chrystusa z szat oraz jego opuszczenia przez bliskich. Istnieje również zwyczaj wygaszania wiecznych lampek przy ołtarzu oraz pozostawienia otwartego tabernakulum.

 

 

 

niedziela palmowa

Obchodzimy dzisiaj Niedzielę Palmową, zwaną także Niedzielą Męki Pańskiej, bądź Niedzielą Kwietnią. Jest to dzień, w którym w liturgii wspominamy uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego mękę i śmierć na krzyżu.

W XI w. wprowadzono wszystkim dobrze znany zwyczaj święcenia palm. Jest to nawiązanie do witających Jezusa tłumów, które rzucały mu na drogę płasze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu!”. Te same słowa będziemy mogli usłyszeć w dzisiejszej antyfonie.

Poświęcone w Niedziele Palmową palmy przechowuje się cały rok, aby w następnym roku przygotować z nich popiół, do posypania naszych głów w Środę Popielcową. Jako, że w Polsce trudno o prawdziwe gałązki palmowe, to zastąpiono je przygotowywaniem ozdobnych i kolorowych palemek, które najczęściej wykonane się z gałęzi wierzbowych z baziami i liśćmi bukszpanu. Przyzdabia się je kolorowymi wstążkami oraz papierowymi lub żywymi kwiatami – jako, że Niedziela Palmowa zwykle wypada w kwietniu, kiedy pokazują się pierwsze kwiaty, to nazywana jest także Niedzielą Kwietnią.

źródło: brewiarz.pl, s.lsodt.pl/obrazniedzielapalmowa

JU

krzyz zakrytyStajemy u progu rozważania najważniesjzych tajemnic naszej wiary. Z dzisiejszą niedzielą w kościołach zauważymy, że obrazy ale przede wszystkim krzyże z Ukrzyżowanym są pozakrywane fioletową zasłoną. Chwalebny to zwyczaj. Jezusowy Krzyż ujrzymy na oczy dopiero podczas Liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek, a obrazy – przed Wigilią Paschalną.

Dlaczego taka praktyka ma miejsce od V Niedzieli Wielkiego Postu? Aby się tego dowiedzieć, musimy cofnąć się do czasu z przed reformy liturgicznej. Tam ujrzymy, że V Niedziela Wielkiego Postu nosi nazwę Niedzieli Męki Pańskiej, która rozpoczyna okres Męki Pańskiej. W ministranturze opuszcza się psalm 42 i chwałośpiew na końcu Introitu, oraz w psalmie przy umywaniu rąk. Kościół po raz pierwszy w roku kościelnym śpiewa przepiękną prefację o Krzyżu Świętym – w której uwagę zwraca się na dwa drzewa – drzewo rajskie, z którego wypłynęła śmierć i drzewo Krzyża, z którego płynie życie. Przez to oraz zakrycie krzyży, Kościół zaczyna rozważanie Męki Pańskiej.

W liturgii posoborowej usłyszymy w ten dzień Ewangelię długą, i dotyczącą najważniejszej sprawy: życia - śmierci i zmartwychwstania. Jezus wskrzesza swego przyjaciela - Łazarza z martwych. Bóg okazuje swą potęgę. W opisie choroby, śmierci i wskrzeszenia Łazarza wyraźnie widać, jak radykalnie Jezus uczestniczy w biedzie ludzi, których dotknęły fatalne skutki grzechu pierworodnego. Widzimy też i to, że to On wypowiada ostatnie słowo w sprawie śmierci. Najpierw sam – po ludzku, do łez – wzrusza się z powodu bólu, który towarzyszy umieraniu i zrywaniu serdecznych więzi między kochającymi się osobami, a następnie cały ten ból relatywizuje i opromienia cudem wskrzeszenia Łazarza. Dla Boga bowiem, nie ma nic niemożliwego. Ewangelię tą, można odczytać w liturgii nie tylko w V Niedzielę Wielkiego Postu, ale przez cały następujący po niej tydzień.

Widać dziś już bardzo wyraźnie, że Wielki Tydzień tuż, tuż. Może warto (o ile jeszcze tego nie zrobiłeś) – poświęcić dłuższą chwilę na rozważanie tajemnic Męki i Śmierci Pana naszego, Jezusa Chrystusa, szczególnie, gdy znajdujesz się w czasie liturgii tak blisko ołtarza? Pozwoli to lepiej przeżyć nie tylko Triduum Paschalne, które zbilża się wielkimi krokami, ale również każdą Mszę Świętą.

Źrodła: Kalendarz liturgiczny diecezji tarnowskiej, „Mszał niedzielny i Świąteczny”, Kraków 1936, catholiccompany.com

ACh

Przeżywamy dzisiaj IV Niedzielę Wielkiego Postu, która zwyczajowo zwana jest niedzielą Laetare - radości. Wzięło się to od pierwszych słów antyfony na wejście, która po łacinie brzmi:

Lætáre, Ierúsalem, et convéntum fácite omnes qui dilígitis eam: gaudéte cum lætítia, qui in tristítia fuístis: ut exsultétis et satiémini ab ubéribus consolatiónis vestræ.

Lætátus sum in his quæ dicta sunt mihi: in domum Dómini íbimus.

A co po Polsku oznacza: 

Wesel się, Jeruzalem! A wszyscy, którzy ją miłujecie, śpieszcie tu gromadnie. Cieszcie się i weselcie, którzyście się smucili, radujcie się i nasyćcie się z piersi pociechy waszej.
Uradowałem się, gdy mi powiedziano : Pójdziemy do domu Pańskiego.

laetare

Jest to jeden z dwóch dni w roku liturgiczny, podczas którego używa się różowego koloru szat liturgicznych (drugim dniem jest Niedziela Gaudete). Ponadto w dzisiejszym dniu wolno ozdabiać ołtarz kwiatami, a podczas liturgii używać instrumentów muzycznych. Wszystko to ma być wyrazem naszej radości z faktu, że minęła już połowa Wielkiego Postu. 

Jednak tradycja tej niedzieli sięga początków chrześcijaństwa, kiedy to czas pokuty rozpoczynał się dopiero od poniedziałku po IV niedzieli obecnego Wielkiego Postu. Był to więc ostatni dzień radości. 

IV Niedziela Wielkiego Postu jest także nazwana „niedzielą róż”, gdyż w tym dniu ludzie obdarowywali się nawzajem pierwszymi kwiatami zakwitających róż. Także Ojciec Święty poświęcał złotą różę, którą ofiarowywał osobie bardzo zasłużonej dla Kościoła. Od tego zwyczaju wziął się najprawdopodobniej obecny, różowy kolor szat liturgicznych. 

O pozostałych nazwach IV Niedzieli możecie przeczytać w artykule na portalu: liturgia.pl

źródło: liturgia.pl, sanctus.pl, http://s.lsodt.pl/benedyktXVIlaetare

JU

sw jozef jezusCo roku, 19 marca Kościół obchodzi uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Tegoroczny obchód został jednak wyznaczony na kolejny dzień, 20 marca. Ma to związek z tym, że we właściwy dzień wspominania św. Józefa  w liturgii, wypadła niedziela Wielkiego Postu. Zgodnie z „Tabelą pierwszeństwa dni liturgicznych”, uroczystość św. Józefa musiała ustąpić III niedzieli Wielkiego Postu.

Jak wszyscy wiemy, św. Józef pochodził z domu i rodu Dawida. Wspominają to ewangeliści św. sw jozef ikonaMateusz i św. Łukasz. Został wybrany przez Boga na głowę Rodziny z Nazaretu. Mimo jego wysokiego pochodzenia, nie posiadał majątku. Zarabiał na życie jako stolarz i cieśla. Chociaż Maryja porodziła Jezusa dziewiczo, to św. Józef jest uważany za ojca Chrystusa. Był Jego ojcem według prawa żydowskiego i również ojcem nazywają go Ewangelie.

Imię św. Józefa wymienione jest w Ewangeliach 14 razy. Ostatni raz pojawia się on na kartach Pisma Świętego podczas pielgrzymki z dwunastoletnim Jezusem do Jerozolimy. Święty Józef jest przedstwaiany w ikonografii jako starzec. Jego największymi czcicielami byli Św. Teresa z Avila i Św. Jan Bosko. Warto również wspomnieć, że św. Jan XXIII, papież, wprowadził za swojego pontyfikatu imię św. Józefa do Kanonu Rzymskiego, a decyzją Benedykta XVI (już za pontyfikatu papieża Franciszka) również wprowadzono je do pozostałych modlitw eucharystycznych.

W ikonografii św. Józef przedstawiany jest najczęściej z Dzieciątkiem Jezus na rękach, z lilią w dłoni, czasem również z narzędziami ciesielskimi. Jest patronem rodzin, ojców, robotników, stolarzy i gospodarzy.

źródła: brewiarz.pl, cbcpnews.com, wikimedia.org

Dokładnie 18 lutego 2017 r. minęło 100 dni od uroczystego posłania Marka Sachy - świeckiego misjonarza, a także byłego prezesa Liturgicznej Służby Ołtarza naszej diecezji.  Uroczyste posłanie, któremu przewodniczył abp Andrzej Jeż, miało miejsce w kościele parafialnym w Zbylitowskiej Górze. Niedawno skontaktowaliśmy się z Markiem i poprosiliśmy o udzielenie nam wywiadu dotyczącego jego pracy misyjnej, a także kilku innych kwestii. Mimo pewnych trudności technicznych z kontaktem, wreszcie wszystko się udało, a z rezultatami możecie zapoznać się poniżej. wywiad 3

 

1. Z tego co mi wiadomo, byłeś kiedyś mocno zaangażowany w życie Liturgicznej Służby Ołtarza naszej diecezji. Mógłbyś opowiedzieć o tym coś więcej?

Tak, to prawda że byłem dość mocno zaangażowany w diecezjalną Liturgiczną Służbę Ołtarza. Na początku jeszcze jako kursant, czyli kandydat na ceremoniarza, potem już jako animator na kursie. Coraz bardziej włączałem się w te struktury, a być może bardziej to mnie włączano. Mówię tutaj przede wszystkim o moim poprzedniku – prezesie Pawle, który obecnie jest juz księdzem, a także o księdzu Grzegorzu. Na dobrą sprawę to właśnie On wszystko koordynował i wybrał mnie na następce Pawła, jako prezesa. Był to okres jednego roku, a potem moja historia potoczyła się prawie tradycyjną prezesowską drogą, czyli wstąpiłem do seminarium. 

2. Niewątpliwie takie zaangażowanie kształtuje i wpływa na młodego człowieka. Czy z LSO wyniosłeś jednak coś co obecnie przydaje Ci się w twojej misyjnej posłudze?

Oczywiście był to czas ogromnie pożyteczny i owocny. Zgromadzona tam wiedza i doświadczenie pomagają mi obecnie w mojej posłudze, zwłaszcza że na życzenie księdza biskupa zajmuje się przy katedrze grupą lektorów. Spotykamy się dwa razy w tygodniu: w środy i soboty. Dla tych co nie mogą przyjść w soboty jest spotkanie w środę i na odwrót. Mamy takie trzy główne cele tej formacji. Przede wszystkim jest to jakaś formacja, okazja do spotkania się i bycia razem. Po drugie staram się przemycić im informację o tym co czytają, jak to mogą zrozumieć. Podsuwam im trochę moich własnych refleksji na ten temat, żeby to Słowo Boże także w nich pracowało, a nie czytali tego jak roboty. Niestety wcześniej było tak, a nawet teraz czasami się to jeszcze zdarza, że 5 minut przed Mszą musiałem chodzić po kościele i prosić kogoś o czytanie. Niewątpliwie przy tych spotkaniach wiedza zdobyta w LSO bardzo się przydaje. Dodatkowo jestem ceremoniarzem księdza biskupa, więc gdy odprawia on tutaj swoje Msze to usługuję przy insygniach. To także jest to, co przydaje mi się z LSO z Polski. wywiad 1

3. A czy w pozostałych kościołach istnieją jakieś struktury podobne do LSO? Czy są tam osoby interesujące się Liturgią, chętne do służenia do Mszy Świętej?

Tak, raczej w każdej parafii – z tego co mi wiadomo – istnieją struktury LSO. Mniejsze lub większe, ale na pewno są. Ograniczają się one raczej tylko do ministrantów i ewentualnie jakichś „a’la ceremoniarzy”, jednak to drugie także jest rzadkością. Oczywiście nie ma na terenie całego wikariatu jakichś kursów czy przygotowań. Raczej to księża wybierają sobie ze 2 chłopaków, żeby ich lepiej przygotować, wytłumaczyć im więcej rzeczy. Jednak tak jak mówię, są to przypadki które można policzyć na palcach jednej dłoni. 

Co najciekawsze, w wielu parafiach, a na pewno w zdecydowanej większości, występują ministrantki. I niewątpliwie jest ich więcej przy ołtarzu niż chłopców. Dużo chętniej przychodzą na spotkania i angażują się, więc jest to na pewno taka różnorodność. Jeżeli chodzi natomiast o miejsce mojego oficjalnego pobytu, czyli tutejszej katedry, to powiedziałbym że jest podobnie jak w Polsce. Najtrudniejsza jest parafia przy katedrze, bo z jednej strony są tutaj wielkie oczekiwania, także wielkie nakłady, a odzew niestety różny. W mojej parafii katedralnej jest około 30. może 35. osób, różnie chodzących. Niektórzy częściej, niektórzy rzadziej, wiadomo jak to czasem w życiu bywa. Dodatkowo jest grupa lektorów stworzona na prośbę księdza biskupa, o czym już wspominałem. Składa się ona z kobiet i mężczyzn, starszych i młodszych. Jednak widać, że tutaj mężczyźni dużo mniej się angażują. Przychodzą oczywiście do kościoła, ale raczej wybierają ławki. Na pewno nie widziałem jeszcze faceta, który przyszedłby i przeczytał dobrowolnie czytanie. Inną rzeczą jest to, że tutejsi ludzie często zaczynają jakby z patosem, a potem swoje zobowiązania różnie wypełniają.

4. A jak często masz okazję uczestniczyć w Mszy Świętej? W miejscu, w którym jesteś Msze odprawiane są codziennie czy tylko kilka razy w tygodniu? 

W mojej sytuacji jest o tyle dobrze, że tutaj w Boliwii obracam się praktycznie zawsze wokół księdza biskupa. Ostatnio nie było go przez 2 miesiące, gdyż ze względów zdrowotnych musiał wrócić do Polski. Jednak dzięki temu okazję do uczestniczenia we Mszy Świętej mam codziennie. Jeżeli jego nie ma to także nie mam zbytniego problemu, gdyż mieszkam przy katedrze, gdzie odprawiana jest jedna Msza dziennie, a w niedziele dwie: rano i wieczorem.wywiad 5

W naszym wikariacie Ñuflo de Chávez jest 17 kościołów, przy czym jest on mniej więcej równy 1/3 terytorium Polski. Tak, to nie jest żart. Polska ma jakieś 300 tys. km2, a nasz wikariat ma 90 tys. Wiadomo, że duża część tego to po prostu puszcze, ale odległość to odległość. Jeżdżąc w różne miejsca robimy tysięcznokilometrowe trasy. Jak w ciągu tych ponad 3. miesięcy sam już nie wiem ile tysięcy kilometrów zrobiłem, kierując autem. Więc jak wspomniałem na takim obszarze jest 17 parafii i tylko 25 księży, w tym 5. polskich franciszkanów. Dużą część stanowią tutaj Polacy. Z tych 25. tylko bodajże 8. to Boliwijczycy, a reszta to misjonarze. Zwykłych księży w Polski jest bodajże 6., w tym dwóch z naszej diecezji tarnowskiej: ksiądz Paweł Żurowski i ksiądz Kazimierz Stępniowski. Są parafie gdzie jest po jednym księdzu, ale też takie gdzie jest ich dwóch – są to te mające więcej comunidades, czyli miejsc do objechania. W mojej katedrze jest wikary i proboszcz. Jest też kaplica, która 24 maja stanie się nową parafią, ze swoim księdzem proboszczem, obecnie jest to ksiądz Jasiek ze Słowacji. Do tego jest ok. 40 comunidades, czyli wiosek-wspólnot do objechania, których odległości od siebie najczęściej dochodzą do 100 km. Ostatnio właśnie ten ksiądz Jasiek ze Słowacji musiał pojechać do jednej miejscowości ż 200 km w jedną stronę. To chyba tak jakby jechać z Tarnowa do Katowic. Z tego powodu tamtejsi ludzie muszą czekać często tygodniami, a może i nawet około miesiąca, na przybycie księdza. Zależy to oczywiście od księży, od ich grafiku i rozłożenia pracy.

Ja oczywiście zbytnio w to nie ingeruję, bo nie mam na to wpływu. No nie mam o tyle, że ostatnio przeprowadziłem charytatywną zbiórkę pieniędzy na naprawdę samochodu, którym właśnie misjonarze jeżdżą do tych wiosek. A że się zepsuł to nie było jak dojechać do tych najdalszych wiosek, w sumie przez 2 miesiące. Na szczęście samochód jest już po generalnych naprawach, teraz jeszcze dokupiłem kolejne części, które pojadą do mechanika. Myślę, że na dniach wszystko będzie już rozwiązane, tak żeby jeszcze przed świętami pojechać do tych ludzi. Nie powiem, bardzo bolała mnie ta sytuacja, dlatego postanowiłem zorganizować zbiórkę, która dzięki Bogu się udała. Zebrały się potrzebne pieniądze, może nie od wielu ludzi że tak powiem, ale kwoty tych kilku były naprawdę bardzo hojne, więc nic tylko dziękować za to wszystko Bogu. Powracając jeszcze do pytania: tam gdzie jest ksiądz, Msza Święta jest codziennie. W pozostałych miejscach to już zależy od możliwości. W całym wikariacie, bo jest to wikariat apostolski, a nie diecezja, jest jeszcze mnóstwo kapliczek, wiosek, wspólnot itd. Sam nie wiem do końca ile tego jest, bo niestety niektóre kapliczki i kościoły są pozamykane z racji braku księży. Trzeba by dużo więcej księży, żeby to wszystko sprawnie i regularnie objeżdżać. Dużym problemem jest tutaj także brak lokalnych powołań, jest ich naprawdę bardzo niewiele. wywiad 4

5. Mógłbyś coś jeszcze powiedzieć nam o tym, czy są jakieś istotne różnice w tamtejszej Liturgii oraz czy są jakieś formy ich ludowej pobożności?

Liturgia jest, że tak powiem, uniwersalna w całym Kościele, ale także występują jakieś naleciałości narodowe. I nie chodzi tutaj np. o sam język tych ludzi, który zresztą w tej części Boliwii i tak ma wiele naleciałości plemiennych, występuje wiele dialektów. Mają oni swoje zwyczaje i przyzwyczajenia jak np. podnoszenie razem z kapłanem rąk na Ojcze Nasz czy też całowanie po znaku krzyża kciuka, rzekomo złożonego z placem wskazującym w drugi krzyżyk. Także bardzo kochają tutaj wodę święconą, chcą żeby ich nią błogosławić, również przynoszą przed ołtarz różne figury do poświęcenia. Co nieco bardziej zaskakujące, przynoszą też do święcenia tablice nagrobne, z okazji rocznicy śmierci, wspomnienia, imienin czy urodzin tej osoby. Palą bardzo dużo świeczek, zwłaszcza do Matki Boskiej. Generalnie tutaj, jak i w całej Ameryce Południowej, jest bardzo mocny kult Maryi, co najprawdopodobniej wzięło się od starego kultu do Matki Ziemi. Właśnie Ci pierwsi misjonarze, może nie setki lat temu, ale spotykając się z kultem ziemi i słońca, wsród tutejszych ludzi, przełożyli je na kultu chrześcijański. Nauczono ich, że wcześniej czczone słońce to Pan Bóg, a ziemia to Matka Boska. Więc w dużym uproszczeniu tak to zostało im wytłumaczone. Są tutaj także bardziej nam znane zwyczaje, jak np. w mojej parafii czwartkowa adoracja przed Najświętszym Sakramentem przed Mszą Świętą. Ludzie tutaj angażują się także w wiele różnych grup, nie ograniczają się wyłącznie do jednej. Przeplata się to więc podobnie jak u nas. Ciekawą rzeczą jest kwestia alb, które nosi służba liturgiczna. Wiadomo, że przez ten klimat człowiek szybko się poci, a alba tym samym szybciej się brudzi. Jednak oni chcieliby mieć jedną albę na jeden raz, bo uważają że po jednym razie są już zbyt brudne. No czasem są takimi czyścioszkami. Na pewno lubią dobrze wyglądać, nawet jeżeli nie mają pralek by nosić czyste ubrania. Tutaj pojawia się kolejna rzecz, która bardzo mnie zaskoczyła i zawsze zastanawia. Piorą oni oczywiście najczęściej ręcznie w rzekach, ale jak to jest że rzeka ta jest dużo brudniejsza od ich ubrań, a mimo to rzeczy z tego prania wychodzą czyściutkie. Potrafią więc naprawdę dbać o takie rzeczy. 

6. Sami mamy często takie wrażenie, że ludzie mieszkający na innych kontynentach, chociażby w Ameryce Południowej, całkowicie się od nas różnią. Czy faktycznie są to ludzie o odmiennej mentalności czy raczej mają swój sposób postrzegania świata, który po krótkim czasie może zrozumieć nawet Polak?

Co do tej mentalności to na pewno można od razu powiedzieć, że są między nami dwa światy. Jest bardzo dużo różnych różnic. Jednak jeżeli człowiek przyjrzy się im bliżej, to może dostrzec także wiele podobieństw i wspólnych cech. Ja po mojej pierwszej wyprawie tutaj 5 lat temu, mówiłem że oni mogą uczyć się od nas tysiąca rzeczy, a my od nich tysiąca i jednej rzeczy. Więc to nie jest tak, że przyjeżdżamy tutaj wyłącznie by ich czegoś nauczyć, czy ucywilizować. My sami wiele się uczymy i możemy się przy nich zmieniać na lepsze. Pierwszą podstawową rzeczą, której się tutaj nauczyłem, a jest to już moja 4. wyprawa do Ameryki Południowej, to że po prostu trzeba się otworzyć, a nasze scenariusze i schematy życia jako najpierw Polaków, a potem jako Europejczyków, nie mają tutaj większego znaczenia, bo są całkowicie inne od tutejszych. I to zarówno pod dobrymi jak i złymi względami. Mamy w tym polskim stylu życia wiele dobrych rzeczy, ale oni także mają wiele plusów, rzeczy które są lepsze od naszych i powinniśmy się ich uczyć. Także możemy uczyć się od nich myślenia, sposobu znajdywania rozwiązań czy też różnych ważnych wartości np. wartości nie wzbogacania się, ale troszczenia się także o rzeczy niematerialne. No i także takiej radości z życia. wywiad 2

7. A czy znalazłeś w ich myśleniu i mentalności coś co szczególnie Cię poruszyło czy też dało Ci do myślenia?

Właśnie poruszyła mnie ta radość i otwartość, a także bezinteresowność. Na przykład w Meksyku mówi się „mój dom, to Twój dom”, co jest po prostu wspaniałe. Nie wiem do końca jak było w Polsce 100 lat temu, ale na pewno wiele się nie miało, a dużo więcej się doceniało. I nie chodzi tutaj tylko o to, że dzieci doceniały każdą zabawkę. Po prostu ludzie bardziej się doceniali, rozmawiali ze sobą, spotykali się. Tutaj, w tej części w której obecnie jestem, a o której mówi się, że jest dużo bardziej leniwą częścią, ludzie naprawdę żyją ze sobą. Wiadomo, że jest tutaj ogromny upał, dlatego sjesta po obiedzie jest raczej obowiązkowa, powiedzmy od tej 12:00 czy 13:00 do 14:00 albo 15:00, bo także są to godziny największych upałów. W naszym mieście jest dość duży plac, także w o wiele większym mieście ok. 300 km od nas, w Santa Cruz jest podobny – i oba te place są pełne spotykających się ludzi. No także klimat dopisuje, w tym sensie że wieczorami jest tutaj raczej ciepło i można się spokojnie do późna spotykać. Zimy jako takiej nie da się tutaj doświadczyć, choć niekiedy wieczorami jest mi faktycznie chłodno. Wszystko jednak zależy od miejsca, bo Boliwia jest dość zróżnicowana klimatycznie. Więc ludzie spotykają się i rozmawiają, nie przejmując się przy tym czasem. Jest to oczywiście plus i minut, bo czasem trzeba wziąć dużą poprawkę umawiając jakieś spotkania, bo zazwyczaj są spóźnieni. Zegarka generalnie nie noszę już od kilku lat, ale tutaj się jego noszenie i tak nie przydaje, bo tylko robi na ręce biały ślad bez opalenizny. No i tak żyją sobie spokojnie, co myślę że jest najfajniejsze. To jest to czego powinniśmy się nauczyć w Polsce, a zwłaszcza w Europie, która biega za pieniądzem, technologiami. Za „mieć” niż „być”. A tutaj właśnie ciągle jest to „być”, a nie „mieć”. Chociaż wiadomo, że wchodzi tutaj cywilizacja, widać to nawet na przełomie tych kilku lat, jednak myślę, że jeszcze długo pozostanie w nich ta mentalność. Zwłaszcza młodzi szukają tutaj różnych udogodnień, ale nadal żyją jeszcze w bardzo prymitywnych warunkach, w domach z desek, z wieloma dziurami. Okien się tutaj raczej nie ma, żeby był dobry przewiew. Także często nie mają drzwi, każdy może wejść i wyjść. Tutaj ludzie bardzo mało mają, ale co mają to bardzo doceniają i dbają o to jak mogą. Więc to są takie rzeczy, które nas dzielą, ale także i łączą.

 

Serdecznie dziękujemy Markowi, że zechciał opowiedzieć nam o swojej pracy i o swoich obserwacjach boliwijskiego świata. W wywiadzie była m.in. mowa o zorganizowanej przez Marka zbiórce na naprawę samochodu. Jak się potem okazało, koszty są dużo wyższe niż wydawało się na początku. Jeżeli ktoś z naszych czytelników chciałby wspomóc naprawę, prosimy o kontakt w wiadomości prywatnej na naszej facebook’owej stronie. Z góry, w imieniu Marka jak i własnym, serdecznie dziękujemy. Na koniec prosimy jeszcze o modlitwę za Marka oraz za ludzi, do których został posłany przez Kościół. 

JU